Czarnoksiężnik z Angmaru a echo szekspirowskiej przepowiedni Makbeta

W następstwie bitwy pod Fornostem, po której Czarnoksiężnik z Angmaru odchodzi pokonany, Tolkien wplata w swoją narrację bezpośrednią aluzję do zagadkowej przepowiedni z Makbeta Szekspira. Szkocki wódz, jak przypomina tragedia, miał być niezwyciężony, gdyż żaden mężczyzna „zrodzony z kobiety” nie mógł go pokonać. Podobny motyw powraca w legendarium Tolkiena, kiedy Glorfindel, władca Wysokich Elfów, wypowiada własne proroctwo nad uciekającym upiorem:

„Nie ścigajcie go! Nie wróci do tych ziem. Daleki jest jeszcze jego los i nie z ręki człowieka padnie”.

Los widmowego jeźdźca rzeczywiście okazuje się odległy. Zaledwie pięć lat po klęsce pod Fornostem Czarnoksiężnik pojawia się ponownie – już nie jako wygnańczy duch północy, lecz jako jeden z wodzów w Czarnej Krainie Mordoru. Tam dołączają do niego pozostali Nazgûle i przez następne dziesięciolecia Dziewiątka prowadzi kampanie przeciw Gondorowi. Ich działania kulminują zdobyciem wschodniej fortecy Minas Ithil, które zostaje przemianowane na Minas Morgul – „Wieżę Czarnej Magii”.

Śmierć ostatniego króla Gondoru, Eärnura, kończy epokę królewskiej władzy w południowym królestwie, a Czarnoksiężnik spełnia swoją rolę jako jeden z najgroźniejszych sług Saurona. Podczas gdy Nekromanta rezyduje w Dol Guldur, to właśnie on przewodzi legionom orków i sojusznikom Mordoru, będąc ucieleśnieniem mrocznej przepowiedni, że nie może zostać zabity ręką człowieka.

Prenumerata daje dostęp do tekstów…
Patronite daje mi oddech, czas i niezależność…
Jeśli czujesz, że to, co robię, ma sens — możesz być częścią tej drogi…



Źródła: The Dark Powers of Tolkien by David Day